Pierwszy aparat dostałem na pamiątkę I Komunii Świętej. Głównym celem tego sprzętu było fotografowanie wszystkiego co stanie mi na drodze. Tym sposobem kilkanaście klisz zawierało dosłownie „nic”, począwszy od kilku moich palców na pierwszym planie, kończąc na artystycznych zdjęciach kafelek na podłodze.

Kolejny w kolejce był aparat cyfrowy. Miał już poważniejsze zadanie. Uwieczniłem nim owady w domowym zakątku. Tak narodziła się pasja do fotografowania natury – przynajmniej tak myślałem. Niestety szybko popadło to w zapomnienie. 

Tak mijały kolejne lata… Aż nadszedł nieoczekiwanie rok 2016. Obudziłem się pewnego ranka, otworzyłem komputer i postanowiłem kupić używaną lustrzankę w internetowym sklepie. Tym razem wiedziałem, że dojrzałem do amatorskiego hobby. Czułem, że zacięcie mam we krwi. Tak więc dziś fotografia jest dla mnie prawdziwą pasją. Z każdym dniem coraz więcej wiem, coraz więcej dostrzegam, cały czas uczę się i rozwijam. Pierwsze „poważne” zdjęcia były typową fotografią miejską. 

Z czasem w moje zdjęcia zaczęła wkradać się natura. Tak więc dziś króluje na moich zdjęciach krajobraz, przyroda oraz zwierzęta. Cały czas dojrzewam do mojej pasji. Szybko zrozumiałem, że gdy fotografuje się całym sercem to zdjęcia mają potężną moc – mogą wyzwalać emocje, bawić nas, przerażać, zmieniać świat, zatrzymywać najważniejsze chwile lub po prostu opisują naszą historię. 

Kiedy robię zdjęcie pojawia się ten jeden kreatywny ułamek sekundy. Moje oko musi dostrzec kompozycję lub ekspresję, którą przynosi samo życie. Wtedy używam intuicji. Oczekuje tego jedynego, odpowiedniego momentu, aby nacisnąć spust migawki. Kiedy go przegapię, wiem, zniknie na zawsze. Ta adrenalina w fotografii jest dla mnie najistotniejsza. To ona pobudza moje zmysły, wyobraźnię i chęć poszukiwania nowego i dotąd mi nieznanego.